Wszystkie »

  • Wpisów:4
  • Średnio co: 265 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 16:03
  • Licznik odwiedzin:744 / 1327 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Marcin wrócił do domu już dwa dni temu, ani słowem się do mnie nie odezwał.. a ja? Chyba tęsknię za nim. Chyba zaczyna być dla mnie kimś ważnym, kimś bliskim. Czasami wyobrażam sobie jak mnie przytula, całuje.. patrzy się na mnie. Ma piękny uśmiech, którego także mi brakuje. Wiem, że on potrzebuje trochę czasu na spotkania ze znajomymi i nie mam mu tego za złe. Poczekam do niedzieli-wtedy z pewnością się zobaczę z nim ))

Z rodzicami jest już dobrze, w końcu normalnie ze sobą rozmawiamy. Zastanawia mnie tylko to do kiedy to będzie trwało.

Szkoła. Od środy będzie zależała moja przyszłość. Jeżeli zaliczę matmę-będę pisała maturę w tym roku, a jeżeli nie to.. nie chcę nawet o tym myśleć. Nie dopuszczam do siebie takiej opcji nawet. Najgorsze w tym jest to, że rodzice żyją z myślą, że wszystko już zaliczyłam. Okłamałam ich...

Jutro wielki dzień na który czekam już od dawna. Koniec postu, wielka impreza.. będzie Marcin-nie mogę się doczekać!
 

 
W ciągu ostatnich kilku dni zabawa nie miała końca. W piątek dostałam zaproszenie do restauracji na urodziny kumpla. Brzmi wygórowanie, ale tak nie było. Ludzie zachowywali się, jak dzicz. Znowu spotkałam Dawida. Chłopaka, którego pamiętam jeszcze z gimnazjum, chociaż był starszy, a później z liceum. On je skończył-mnie natomiast został jeszcze rok. Ma coś w sobie co mnie do niego przyciąga. Z drugiej zaś strony czuję się tak, jakbym zdradzała Marcina, chociaż z nim nie jestem, a taniec to nic złego przecież. Czy może jednak tak?
W sobotę wyszłyśmy do klubu z Olą, Marcinem i jego kumplem. To był miły wieczór, jednak czegoś mi w nim brakowało. Czegoś czego brakuje od dawien, dawna.. bliskości. Nie wiem, czy Marcin jest nieśmiały w tych sprawach, czy zwyczajnie nie chce się do mnie zbliżyć. Odpowiedź na to pytanie dostałam w niedziele, po tym jak zostałam bez dachu nad głową. Stwierdzam, że jest nieśmiały. Nie przeszkadza mi to. Jest to w jakiś sposób urocze i w każdej chwili można to przecież przełamać. Po długim czasie bycia samej zaczynam przekonywać się do faceta, który jest nie z tej ziemi.
-M.
 

 
Nic nie może być proste, nic nie wydaje się proste, bo takie nie jest. Ale czy gdyby było proste też uważalibyśmy, że takie nie jest? To oznaka lenistwa czy braku odwagi?
-M.
 

 
Rozpaczliwie zagubiona, nie wiedząca czy ma dalej brnąć w to co zaczęło się przypadkowo miesiąc temu. Wciąż przywiązana do przeszłości, która ją niszczy..

-M.